Niezaspokojenie
- data:
- 2006-10-18
- autor:
- Natalia
Czułam potrzebę rozładowania emocji i równocześnie naładowania akumulatorów, po prostu – po długiej przerwie chciałam wybrać się na koncert. Nadarzyła się okazja, więc udałam się do Scrubsa na koncert grupy Zabili Mi Żółwia.
Koncert rozpoczął się, rzecz zadziwiająca, bez poślizgu, punktualnie o 20. Ludzi garstka, jak na koncert dość znanego zespołu. Trudno się dziwić, bo “Żółwie” zaczęli się cenić ostatnimi czasy. Ceny biletów z paru złotych wywindowano do kilkunastu. I nie jestem pewna, czy było warto tyle zapłacić. Owszem, zabawa była niewątpliwa, trudno jednak określić tę imprezę jako koncert mego życia.
Jako support wystąpiła grupa Abnegat. Cóż, każdy jakoś zaczynał... Głos wokalisty pozostawia wiele do życzenia. Bynajmniej nie dlatego, że fałszował. Jego chrypka była po prostu trudna w odbiorze i nie przypominała tej naturalnej seksownej, od której miękną kobietom kolana. Utwory natomiast nie były chwytliwe. Poza jednym może, o tytule “Stoję” i coverami takich przebojów jak “Włosy” Elektrycznych Gitar i “La bamba” Los Lobos. Chłopcy starali się jak mogli, a przed sceną i tak bawiła się jedna para. Dopiero po długiej chwili ta grupka się powiększyła.
Reasumując, zespół Abnegat jest dopiero na początku swojej drogi, być może idą w dobrym kierunku i po utworze “Stoję”, można się spodziewać, że coś z nich wyrośnie.
Po króciutkiej przerwie na scenę żwawo wkroczyli panowie z Bielska. Od razu zrobiło się weselej, żywiej i tłoczniej pod sceną. Żeby jednak publiczność na dobre się rozskakała, trzeba było poczekać. Dopiero po “Dlaczego” zaczęła się prawdziwa zabawa. Oczywiście nie obyło się bez standardowych problemów technicznych. Chyba przynoszę pecha Żółwiom, bo na każdym ich koncercie na jakim byłam obecna takowe im się przytrafiają. Na szczęście w niczym one nikomu nie przeszkodziły i koncert trwał dalej. Na “Wiosnę” i “Kwiatka” chłopcy kazali publiczności czekać aż do końca koncertu, to chyba z troski o fanów i oszczędność ich energii. Po bisach, parę minut po 22 koncert dobiegł końca. Publiczność zapraszała jeszcze Żółwi na scenę, ale panowie nie dali się ubłagać. A szkoda, bo właśnie się rozkręcałam.
Ludzie bawili się zwyczajnie, nikt chyba nie mógł narzekać na brak pozytywnej energii. Szkoda jednak, że tak mało było wzruszeń i szału, na jaki po cichu liczyłam. Gdyby publiczność była liczniejsza, pewnie narzekano by na ciasnotę i zaduch, ale i ta przestrzeń nie była do końca dobra. Czułam pewien niedosyt, brakowało mi porywającego tłumu, śmierdzącego setkami rodzajów potu.
Wieczór, spędziłam miło ale nie był on niezapomniany. A na co komu koncert, jakich wiele?
Ostatnie wpisy
Wokal poszukiwany
Tychy i okolice. Kapela ze sporym doświadczeniem scenicznym grająca w klimacie reggae, rock, funk, szuka wokalisty(-tki). W składzie jest już cała reszta zespołu, tzn: bas, 2 gitary, perkusja, trąbka, flet. Próby w Kobiórze. Wymagamy odpowiednich umiejętności wokalnych, pozytywnego podejścia do sprawy i własnego mikrofonu
Wosp Tychy koncert?!
Witam, czy ktoś coś wie albo organizuje aktualny wosp w Tychach? Jestem chętny co do uczestnictwa (tj. z zespołem), mam też kilka chętnych zespołów. Może coś zorganizujemy?
Trzeba działać bo jakoś umiera kultura w tym mieście.
Świadomie pozdrawiam! Świadomość!





Komentarze
k3rmicie, raczej miałam na myśli, że ze mną fajosko i szybko czas płynie więc stąd wrażenie że krótko :P
Hwang! nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbyś się bawić równie dobrze, albo lepiej, gdyby mnie tam nie było. :P :D
i w ogóle, jestem supermegahiperwypaśna ;)
pozdro600 :D
Oj Ny, chciałem tak napisać, ale obawiałem się, że wtedy napiszesz coś innego :P
Dobra recenzja…wyniosłem identyczne wrażenia z tego koncertu…no może poza wyrażeniem ‘koncert mego życia’, bo na takie określenie nigdy bym nie wpadł w stosunku do jakiejkolwiek polskiej kapeli ;)
jakby cie nie bylo to by dluzej grali? ;P
bo ze mną Hwang, bo ze mną! ;P
więcej komentarzy