Urodziny na fali
- data:
- 2006-03-05
- autor:
- k3rmit
10 lutego w bielskim klubie Rudeboy odbył się festiwal o nazwie Ulicznik Fest. Okazją do jego zorganizowania były drugie urodziny internetowej radiostacji Ulicznik.net. Na scene wystąpiło 6 zespołów; oprócz dominującego punk rocka (oraz jego pochodnych) można było także usłyszeć trochę reggae i ska.
Start imprezy zaplanowany na godzinę 16 trochę sie opóźnił. Około godziny 19 jako pierwszy na scenie zagościł bielski zespół On Yer Bike. Trzyosobowa kapela grająca coffeine punka dosyć często sięgała do repertuaru zespołów rodem z Wysp oraz USA. Wśród zaprezentowanych utworów własnego autorstwa publiczność została uraczona takimi numerami jak Argy Bargy Cock Sparrera, Pretty Vacant Sex Pistols czy I Believe In Miracles The Ramones. Na bis usłyszeliśmy cover utworu, z którego zespół zaczerpnął swą nazwę: Frankie & The Flames – On Yer Bike. Nie mając szansy na usłyszenie wyżej wymienionych utworów na żywo w oryginalnym wykonaniu, pomimo wyraźnych różnic w ich wykonaniu, koncert był doskonałą okazją do poobijania się w pogo przy kilku ulubionych piosenkach.
Po blisko półgodzinnej przerwie, około 20:15 nadszedł czas na troche lżejsze granie zafundowane przez Bongo Bliss. Podobnie jak ich poprzednicy, zespół zaserwował parę własnych aranżacji znanych utworów. O ile pojawienie się Roots Rock Reggae oryginalnie wykonywanego przez Boba Marleya oraz Ziarna Abradabu nie było niczym dziwnym, to cover piosenki Spice Girls mógł wydać się nieco zaskakujący.
Po planowanych 45 minutach występu na scenie zaczął się rozkładać kolejny uczestnik festiwalu – katowicki zespół De Łindows grający melodyjnego punk rocka wspieranego trąbką. Pomimo ciągłych problemow z odsłuchem, występ można z całą pewnością zaliczyć do udanych. Większość granych utworów pochodziła z przygotowywanej właśnie nowej płyty, której wydanie jest planowane na wiosnę. Nie obyło się oczywiście bez covera – tym razem był to 99 Red Balloons – Goldfingerowa wersja przeboju niemieckiej piosenkarki Neny.
Kolejna godzina należała do gwiazdy wieczoru – szczecińskiego The Analogs. Najbardziej znana polska grupa grająca street punk oczekiwanie przyciągnęła pod scenę największą liczbę fanów. Jak przystało na wydarzenie wieczoru, zespół zagrał doskonale technicznie. Dziwi trochę fakt, że czas przeznaczony na koncert był porównywalny z resztą zespołów. Mimo tego grupa zdołała zaprezentować zarówno starsze jak i nowe, cieszące się nie mniejszą popularnością piosenki. Był to chyba pierwszy występ tego wieczoru, podczas którego były grane tylko autorskie utwory. Nie trzeba dodawać, że pod sceną, w środku młyna można było zaliczyć sporą liczbę siniaków.
Po wyczerpującym wystepie publika nie została potraktowana ulgowo przez kolejnych wykonawców. Katowicki Koniec Świata nie dał chwili odpoczynku przy żywiołowym ska. Jednak publiczność była wzorowa i bawiła się do ostatnich chwil. Przy paru piosenkach grupa została wokalnie wsparta przez znajomych z De Łindows. Na deser zaserwowano kultowe numery – Time Bomb kalifornijskiego Rancida oraz stały element ich koncertów Rudie Can’t Fail – The Clash. Podczas koncertu kilku szczęśliwców dostało bilety na festiwal 4 Pory Punk Rocku.
Jako ostatnia na scenie zagościła bielska grupa Deadramones. Energiczny hardcore przyciągnął pod scenę niewielką już liczbę osób, które miały siłę do tańczenia. Warto wspomnieć, że podobnie jak w przypadku Końca Świata, zespół był chwilowo powiekszony o członka grupy On Yer Bike.
Po koncercie zespołu happysad w Bielsku, odgrażaliśmy się, że jeszcze wrócimy do Rudeboya. Spełniliśmy nasze groźby szybciej, niż mogliśmy przypuszczać. Podobało nam się na tyle, że za rok zapewne również będziemy się bawić na kolejnych urodzinach radiostacji.
Ostatnie wpisy
Więcej ognia ! - relacja z koncertu EWR.
Dziś 20 listopada. Czwartek. Jak co tydzień w katowickim Cogitaturze i dziś odbył się koncert. I choć od występu East West Rockers minęło równo dwa tygodnie, a w Cogi regularnie koncertują inne kapele, to jednak każdej z nich ciężko zgromadzić tłum porównywalny z tym, który był owego poświątecznego wieczoru, 6 listopada.
Słaby prezent ...
Czwartkowy koncert częstochowskiej formacji Habakuk, zapowiadał się jako doskonały wstęp do świętowania II urodzin katowickiego Cogitaturu. Niestety gdybym był zaproszonym gościem, miałbym mieszane uczucia co do tego muzycznego prezentu jaki został zaserwowany.




