Gugalander charytatywnie
- data:
- 2006-05-02
- autor:
- k3rmit
23 kwietnia w katowickim klubie Gugalander odbył się koncert charytatywny, z którego cały dochód został przeznaczony dla Wojtka Rzeźniczka. Występ zapowiedziało 5 kapel, które zgodziły się zagrać całkowicie za darmo. A były to: Voiceless, Ości, Ziggie Piggie, Konopians oraz Dzioło.

Fot. Kamil Stychlerz
Ku mojemu zdziwieniu koncert rozpoczął sie niespodziewanie punktualnie. Pierwsze dźwięki w wykonaniu Voiceless można było usłyszeć parę, góra paręnaście minut po godzinie 16. Grupa z Sosnowca debiutująca na scenie poderwala małą część z nielicznie zgromadzonej jeszcze publiczności. W pewnym momencie była potrzebna interwencja znanego z Reggae na lodzie konferansjera Miśka, który próbował zachęcić obecną publikę do zabawy pod sceną.
Muzykę graną przez Voiceless można sklasyfikować jako instrumentalny rock, czasem spokojniejszy, czasem mocniejszy. Pewnym odstępstwem od instrumentalnego charakteru grupy było dołączenie wokalisty na parę ostatnich utworów. Mimo iż występ był poprawny to odniosłem wrażenie, że grupa nie bardzo wpasuje się do reszty zaproszonych zespołów.
Następne w kolejce były Ości. Jeżeli poprzedni zespół mi nie pasował to muzyka grana przez Ości była jeszcze większym zaskoczeniem. Wbrew temu czego się spodziewałem grupa grająca bluesa trafiła w odrobinę większym stopniu w gusta muzyczne publiki. Niestety, w mój nie. Warto wspomnieć, że w składzie zespołu znalazły się osoby znane i doceniane na bluesowym podwórku.
Jako trzeci wystąpili najbardziej wyczekiwani przeze mnie artyści tego wieczoru. Byli to Konopiansi, którzy przyciągneli pod scenę nawet najbardziej rozleniwionych piwoszy. O ile poprzednie zespoły trafiały do nielicznych grupek, tak ekipa z Czeladzi wręcz odwrotnie. Nie obyło się oczywiście bez ich największych przebojów – Interpersonality Music Relation czy Słoneczko.

Fot. Kamil Stychlerz
Przedostatnim wykonawcą okazała się kolejna grupa z Sosnowca – Ziggie Piggie, trio grające bardzo przyjemne ska. Jedyną odskocznią od rytmów słonecznej Jamajki był cover The Exploited – Sex and Violence. Rzeczą, której według mnie brakowało to sekcja dęta, która urozmaiciłaby nieco ich muzykę.
Finalnym zespołem było kobiórskie Dzioło w lekko eksperymentalnym składzie. Od czasu występu Konopiansów frekwencja na parkiecie utrzymywała się mniej więcej na stałym poziomie. Zebrani bawili się doskonale przy znanych reggae’owo psychodelicznych dźwiękach.
Impreza zakończyła się krótko po 22 – standardowo dla Gugalandra (problemy z
sąsiadami). Mimo to chyba wszyscy opuścili klub zadowoleni. Warto wspomnieć o tym, że przez cały czas było mnóstwo miejsca. Każdy bez trudu mógł znaleźć swój kawałek podłogi bez obawy, że ktoś mu spadnie na głowę. Duże brawa należą się dla organizatorek, które świetnie wywiązały się ze swoich obowiązków.
Ostatnie wpisy
Smoking in Jamaica :D
Na przestrzeni ostatnich lat, miejsce dotychczas bardzo popularnych zespołów rockowych, coraz częściej zajmują te, z nurtu przyjemnych brzmień reggae. Wyczuwając tą koniunkturę, śląskie kluby przygotowały na najbliższe miesiące prawdziwą reggae ofensywę. Owy maraton rozpoczęliśmy wczorajszym koncertem Vavamuffin w katowickim Cogitaturze.
Rawa Blues Festiwal
No i kolejna Rawa Blues (28) juz za nami.Wydarzenie mialo miejsce jak co roku w katowickim Spodku.Od 11:00 na tzw “malej scenie” odbywal sie konkurs zespolów.Bylo ich az 8. Nie bede pisac o wszystkich, bo tez nie wszyscy utkwili w mojej pamieci. Z czego mozna wywnioskowac,ze niektórzy przemiescili sie powolnym krokiem dla mnie niezauwazalni i tak na dobra sprawe nie pamietam ich.
Jazz Sphere i duza ilosc kobiet na scenie. Ciekawa kompozycja.Na uwage zasluguje Pani basistka,która niezmiernie mi sie spodobala.
The Jet-Sons- w klimacie Johnny Casha wypadli calkem niezle.
Zespól,który zapamietalam baaardzo dokladnie to Wielebny Blues Band.Przemyslane teskty pieknie oddajace sie w muzyce.Warto dodac,ze nazwa nie jest przypadkowa bo wokalista jest ksiedzem, co wzbudzilo jeszcze wiekszy podziw.Doze delikatnosci ofiarowala sluchaczom Joanna Pilarska.Potrafila wprowadzic w stan delikatnosci swoim glosem.Ostatnim zespolem na “malej scenie” byla Siódma w Nocy.I to wlasnie oni wygrali to starcie “ladujac” na tej ogromnej scenie:).




